Bloog Wirtualna Polska
Są 921 284 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dziennikarz Roku 2011- głos spoza środowiska

czwartek, 12 stycznia 2012 13:09

Od kilku lat przyglądam się działalności polskiego dziennikarstwa. Uważam bowiem, że jeśli ktoś (obojętnie zawodowo czy amatorsko) podjął się zadania komentowania wydarzeń politycznych, to powinien wiedzieć co w dziennikarskiej trawie piszczy i to bez względu na to co o tym środowisku myśli. Tak więc, z czystego „blogersko-komentatorskiego” obowiązku przyglądam się różnym zjawiskom jakie występują w środowisku dziennikarskim, dotyczy to także wzajemnych relacji pomiędzy różnymi nurtami polskiego dziennikarstwa, ze szczególnym uwzględnieniem plebiscytów i konkursów, w których to sami dziennikarze oceniają swoją pracę.

 

Najważniejszym i chyba najbardziej prestiżowym konkursem tego typu jest organizowany przez miesięcznik „Press” plebiscyt „Dziennikarz roku”. Od kilku lat stopniowo moja opinia na temat tego konkursu pikuje w dół. Pomimo faktu, że w dwóch ostatnich latach, organizatorzy słusznie odeszli od przyznawania wyróżnienia dziennikarzom politycznym i zaczęli zwracać uwagę na nieco inne problemy, to jednak wciąż nie mogę wyzbyć się wrażenia, że także obserwując rozwój tego plebiscytu dostrzec można skrzętnie ukrywane przed światem poza dziennikarskim problemy środowiska. Chociaż w poprzednim roku laureatem został Artur Domosławski, a dziennikarzem roku 2011 prześladowany przez białoruski reżim Andrzej Poczobut, to trudno nie oprzeć się wrażeniu, że oba tytuły zostały przyznane raczej ze względu na chęć zwrócenia uwagi opinii publicznej na problemy podnoszone przez obu laureatów niż ze względu na ich wkład w rozwój polskiego dziennikarstwa. Trudno też dostrzec, aby obaj laureaci dotarli jakoś szczególnie głęboko do świadomości masowego odbiorcy, który w 9 przypadkach na 10 wykazuje wobec działalności obu panów obojętność (co dla dziennikarza jest przecież zawodową porażką). Ani książka Domosławskiego o Ryszardzie Kapuścińskim, ani perypetie białoruskiego Polaka „skrytego” pod dramatycznie nieskutecznym parasolem „Gazety Wyborczej” nie świadczą jeszcze o tym, że obaj panowie są rzeczywiście na tyle znakomici w swojej dziennikarskiej pracy, aby zasłużyć na tytuł Dziennikarza Roku. Mimo dużego szacunku jaki żywię do obu wspomnianych wyżej laureatów, nie dostrzegam, aby poza środowiskiem dziennikarskim ich działalność jakoś szczególnie podrywała wyobraźnię odbiorców. Jeśli wziąć pod uwagę jak bardzo i jak wiele mediów usiłowało pomagać obu laureatom w propagowaniu ich działalności i jak niewielkie przełożenie ta pomoc miała na opinię publiczną to widać na tych przykładach doskonale problemy jakie toczą niczym nowotwór współczesne polskie dziennikarstwo. Zwyczajnie, z każdym rokiem coraz bardziej hermetyczne środowisko ma coraz większe problemy ze skutecznym komunikowaniem się z odbiorcą.

 

Wracając do plebiscytu. Przełom roku sprzyja podsumowaniom i ja także pokuszę się w związku z tym o mały bilans, przy okazji dokładając (tradycyjnie już) łyżkę dziegciu do dziennikarskiego miodu. Moim zdaniem, w roku 2011 na szczególne wyróżnienie zasłużył tylko jeden przedstawiciel tego zawodu, to obecny poseł Ruchu Palikota i rzecznik prasowy nowego klubu parlamentarnego, Andrzej Rozenek.

 

W Polsce są dwie drogi do zaistnienia jako dziennikarz w świadomości odbiorcy: znajomości i polityka. Jestem głęboko przekonany, że większość odbiorców dowiedziała się o istnieniu takiego dziennikarza jak Andrzej Rozenek dopiero po jego wyborze na posła. Nikt poza, choć wciąż stosunkowo liczną, to jednak niszową w skali ogólnopolskiej, publicznością tygodnika „Nie” nie słyszał wcześniej o takim dziennikarzu. Andrzej Rozenek, ciągle młody (jak na warunki panujące w tym środowisku), wieloletni dziennikarz śledczy, a następnie zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Nie” ma wiele atutów, które właściwie powinny dać mu już dawno status dziennikarskiej gwiazdy. Jest kulturalny (co nie wszystkim się „przytrafia”), umie mówić poprawnie po polsku (też coraz rzadsze zjawisko w środowisku), bardzo dobrze pisze, znakomicie polemizuje, jest bardzo dobrym warsztatowcem kładącym duży nacisk na przygotowanie merytoryczne, co najlepiej widać na prowadzonych przez niego konferencjach prasowych Ruchu Palikota. Właściwie kariera w wielkich mediach powinna stać przed nim otworem, a wydawcy nie dawać mu spokoju i proponować coraz lepsze oferty zatrudnienia. I tak by z pewnością było gdyby polskie dziennikarstwo było choć odrobinę zdrowsze. Niestety, jako że Andrzej Rozenek jest wieloletnim współpracownikiem i podwładnym Jerzego Urbana, to na dobre może zaistnieć w mediach właściwie dopiero wtedy, gdy de facto odchodzi z dziennikarstwa do polityki. Nic się nie liczy tylko i wyłącznie sprawy personalne, niezwiązane z warsztatem dziennikarskim, kompetencjami itp., w ogóle z niczym niezwiązane. Wnioski jakie płyną z paradoksu casusu Rozenka, są dla współczesnego polskiego dziennikarstwa zabójczo bezlitosne. Albowiem skoro jedyną szansą dla zdolnego, ciągle obiecującego i na pewno nietuzinkowego dziennikarza jakim jest Rozenek, jest zawieszenie działalności dziennikarskiej na rzecz czynnego uprawiania polityki oznacza to tylko tyle, że w Polsce nie warto zajmować się dziennikarstwem. Przykład ten pokazuje młodym adeptom zawodu, że droga do sukcesu wcale nie wiedzie przez rzetelne wykonywanie swoich obowiązków, rozwijanie talentu czy ciężką pracę, droga wiedzie albo przez politykę albo przez niejasne układy personalne. Widzom, czytelnikom, radiosłuchaczom i internautom można współczuć gdy usiłują sobie kolejny raz odpowiedzieć na pytania w stylu: dlaczego znów ten Warzecha czy inny Semka? Środowisku dziennikarskiemu nie można jednak nawet już współczuć, bowiem jak sobie pościeliło tak się wyśpi. Jest już za późno, aby powstrzymać kolejne tytuły prasowe przed upadkiem i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, prywatnie jedynie można sobie przed komputerem przyznać tytuł dziennikarza roku 2011, panu Andrzejowi Rozenkowi (bez miesięcznika „Press” i jury złożonego z „najwybitniejszych” przedstawicieli zawodu), a tzw. autorytetom, które decydują o tym kto, gdzie, i jakim jest dziennikarzem, można życzyć jedynie: Szczęśliwego Nowego Roku!

Benfranklin / CC BY-NC-ND 3.0

Wpis został pierwotnie opublikowany na stronie gazety internetowej "STUDIO OPINII"



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330747886,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Santa Baby (piosenka i życzenia)

piątek, 23 grudnia 2011 16:51

Wszystkim czytelnikom oraz przyjaciołom z Twittera, FB i G+ życzę spokojnych, wesołych i niezdrowo obżartych świąt ;)

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330685368,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 28 stycznia 2012

Licznik odwiedzin:  314 520

O mnie

Wciąż młody, ale coraz starszy...jak mawia niejaki Cezary Michalski "jestem" niewolnikiem, który za dnia łasi się do establishmentu, aby potem w sieci wylewać swoje frustracje, wg. niego to niewolnictwo;)

O moim bloogu

Nietypowo o polityce, na pewno nie pokolenie J.P II.Zwolennik wolności słowa, aż do bólu. Uważam też, że publicystyka to zbyt poważna sprawa, aby zostawić ją publicystom;)

Publikuję także tutaj

StudioOpinii

Social Media

Twitter Icon
by twittericon.com Ben Franklin

Utwórz swoją wizytówkę Subscribe to me on FriendFeed

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Akcje, listy itp.

The Out Campaign: Scarlet Letter of Atheism
POLITYKA

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 25.08.2011 10:28:06
  • autor: Hunter
  • treść: Bardzo podoba mi się...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 314520
Wpisy
  • liczba: 243
Bloog istnieje od: 974 dni